5 października 2025 roku, w Chacie na Szańcach, sztuka spotkała się z tradycją, a delikatność rękodzieła z siłą wspólnego działania artystów. Wernisaż Heleny Wróbel to wydarzenie, które nie tylko celebrowało piękno koronki i ceramiki, lecz także w niezwykle ciekawy sposób opowiadało historię dialogu między różnymi formami twórczości, pokoleniami i wrażliwościami.
Centralnym punktem wieczoru stała się prezentacja wyjątkowego talerza z koronką – obiektu, który powstał z idei Michała Ligockiego, a materialny, artystyczny kształt zyskał dzięki pracowni CERAMIK Koniaków. To właśnie tam, w sercu Beskidów, tradycja ceramiczna spotkała się z subtelnym rytmem koniakowskiej koronki. Inspiracją stała się serweta autorstwa pani Heleny Wróbel – misterna, pełna ciszy i skupienia praca rąk, które od lat tworzą piękno zakorzenione w lokalnym dziedzictwie.
Talerz z koronką nie jest jedynie przedmiotem użytkowym ani wyłącznie dziełem sztuki. To symbol spotkania – kruchej ceramiki z miękkością nici, formy z ornamentem, idei z rzemiosłem. W tej współpracy szczególną rolę odegrali Justyna Łodzińska i Maciej Łodziński z CERAMIK Koniaków, którzy z ogromną wrażliwością przenieśli koronkowy motyw w świat artystycznej ceramiki, zachowując lekkość, precyzję i szacunek dla pierwotnego wzoru.
Wernisaż stu unikatowych pater to opowieść o różnorodności – każda z nich jest inna, każda nosi w sobie indywidualny charakter, a jednocześnie wszystkie tworzą spójną, poetycką całość. To także hołd dla pracy ręcznej, cierpliwości i czasu, które dziś nabierają szczególnej wartości. Prace prezentowane podczas wystawy pokazują, że tradycja nie musi być zamknięta w przeszłości – może żyć, rozwijać się i inspirować nowe formy wyrazu.
Wieczór w Chacie na Szańcach stał się doświadczeniem wielowymiarowym. Obok sztuki wizualnej pojawiła się muzyka, budująca nastrój i dopełniająca emocji towarzyszących oglądaniu wystawy. Wieczór ze swadą i wyczuciem poprowadziła Małgorzata Legierska. Całość dopełniła wyśmienita kuchnia Karczmy Świstak, która – podobnie jak prezentowane dzieła – czerpie z lokalności i jakości, stawiając na autentyczność i smak.
Warto w tym miejscu przytoczyć zaproszenie organizatorów, które najlepiej oddaje ducha wydarzenia:
Wernisaż Heleny Wróbel stał się zaproszeniem do zatrzymania się, do uważnego spojrzenia na detal i do docenienia tego, co powstaje z pasji, współpracy i miłości do tradycji. To wydarzenie, które zostanie w pamięci – jak delikatny ślad koronki odciśnięty na ceramicznej powierzchni.
Monika Majda
Zdjęcia: Michał Kuźma, dzięki uprzejmości Michał Ligocki, Ligocki&Waszut














































































































